Nie dawno wprowadziłaś się do Londynu, żeby tam pracować. W gazecie, internecie i innych źródłach godzinami szukałaś pracy, aż wreszcie ją znalazłaś - kompozytor. Bardzo lubiłaś komponować nową muzykę, a więc praca Ci się spodobała. Wreszcie przyszedł pierwszy dzień Twojej pracy, a jako że to był dzień "specjalny", postanowiłaś się ładnie ubrać i zrobić lekki makijaż. Kiedy już byłaś gotowa, poszłaś do studia, gdzie spotkałaś 5 chłopców ok. 17 lat, i jednego starszego ok. 30 lat.
"Gdzieś już widziałam tą piątkę" - pomyślałaś. -Cześć - przywitałaś się - jestem Lucy.
- Siemka, mała! Ja jestem Mark, piszę teksty piosenek. A to są: Zayn, Harry, Niall i Louis. Pewnie widziałaś ich już kiedyś w X-faktorze. Występowali pojedyńczo, ale ich "złączyliśmy". Teraz to One Direction!
"One Direction - myślałaś - no jasne! To ci geje, których tak nienawidzę!"
-Hej! - powiedział blondyn - ja jestem Niall. Miło mi cię poznać!
-Hej, mi ciebie też... -powiedziałaś udając, że się cieszysz.
-Coś mi się nie wydaje - odezwał się loczek, ten, którego uważałaś za NAJWIĘKSZEGO geja z całej bandy - żebyś się cieszyła na nasz widok...
-Czy to prawda? - zapytał tak samo jak ty zniechęcony Zayn - Naprawdę się nie cieszysz?
-Pewnie uważasz nas za gei, tak jak część anty-fanów? - odezwał się jedząc marchewkę Louis.
-No... - zawachałaś się - tak naprawdę, to...nie...
-Napewno? - jęknął loczek.
-Napewno!
-No, dobra, wierzę Ci...
-Okey, małolaty! I Lucy - krzyknął Mark - tutaj macie teksty nowej piosenki. Lucy, czy umiesz napisać do niej muzyczkę?
-No, jasne! A przynjamniej tak myślę...-zawachałaś się.
-Masz w domu jakieś pianino czy coś, aby stworzyć to ARCYdzieło?
-No... tak właściwie, to szukam w kompie organy, takie SUPER WYPASIONE, ale swoich jeszcze nie mam...
-Nie ma sprawy! Sprzedam Ci swoje NAJNOWSZE, za jedynie 30!- wparował do studia zdyszany Liam. - A tak wogle, to jestem Liam.
- Hej, Lucy, miło mi. A co do tych organów, to 30 tys? Spoczko...
-Nie, nie, no co Ty! 30 dolców!!!
-No co Ty, serio?!
-Jasne!!! W końcu pracujesz z nami i wogle... A, właśnie! Trzeba ustalić wypłatę, dla młodej damy... :} XD
-A, właśnie - odrzekł Zayn - ile byś chciała zarabiać miesięcznie?
-No nie wiem... może z 50?
-50 tys? - Prawie zaksztusił się marchewką Lou - TYLKO?!?!?!!?!?!??!!?!
-CO?! - krzyknęłaś - Nie! Nie 50 tys! 50 dolarów!!!
-SŁUCHAM?! - krzyknęli wszyscy równocześnie, łącznie z Markiem.
-No... tak... a co? :o
-Przecież to jest... -zawachał się ten, na którego mówiłaś laluś, bo wszędzie chodził z grzebieniem - w pracy nawet zarabiają min.20 tysi!
-No... ale ta praca jest inna niż wszystkie...
-No właśnie-inna, ważniejsza, lepsza! - laluś nie dawał za wygraną.
-No dobra...- szepnęłaś - niech będzie...
-SUPER! A teraz zmykaj do domu komponować! ;) - walnął Louis prosto z mostu.
-Oki, pa.
-PA! - krzyknęli wszyscy równocześnie.
-Do zobaczenia - powiedział pod nosem Liam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Podoba się? Sory za:
• powtórzenia,
• błędy,
• itp, itd...
No, ale to mój pierwszy Imagin... :D Następna część za 10 like i 10 komów c: Jak tylko bd miała czas, to wejde i napisze. Bye, do zobaczenia :))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz